Humor : O hrabii

- Janie, drzwi do windy otwierają się w prawo czy w lewo?
- W prawo, panie hrabio.
- O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem.



- Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie.
- Ale przecież pada deszcz.
- To weź parasol.



- Janie, czy u nas w ubikacji są dwa sznurki, czy jeden?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.



- Janie!
- Słucham Pana.
- Czy możesz przysunąć tu fortepian?
- Tak, Panie. Będzie Pan grał?
- Nie, ale zostawiłem tam cygaro.



- Janie!
- Tak?
- Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry?
- Nie.
- Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku.



- Janie, czy cytryna ma nóżki?
- Nie, panie.
- O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty.



Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widzą jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jadą dalej i widzą jelenia.
- Hrabio, może teraz ja spróbuję?
- Dobrze Janie.
Jan strzelił i jeleń padł.
- Jak to zrobiłeś?
- Trzeba celować w środek stada.



Hrabia czyta gazetę.
- Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach?
- No nie panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi.
- No to dlaczego tutaj napisali, że tramwaj zabił kominiarza?



Hrabia po dłuższym pobycie za granicą wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka
na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no, może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły? Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana
hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego



Hrabia - znany gawędziarz opowiada jedną ze swoich licznych przygód:
- Pewnego dnia pojechałem na łowy. Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było nikogo, więc musiałem sam sobie z nią poradzić.
Zarzuciłem jedną nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe...
W tym momencie hrabia został odwołany przez służącego do pilnego telefonu.
Po chwili wraca i pyta:
- Na czym to ja skończyłem?
- Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół.
- A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!!!



Hrabia ma jechać na wojnę.
- Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny!
- Dobrze hrabio.
Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan:
- Hrabio, nie pasuje!





 O fryzjerach

 O tenisie

 O golfie

 O alkoholikach

 O babie

 O bacy

 O blondynkach

 O dzieciach

 O dziewczynach

 O hackerach

 O hrabii

 O ksiach

 O szpitalu

 O maestwie

 O mczyznach

 O policjantach

 O polityce

 O prezydencie

 O studentach

 O szefach

 O Szkotach

 O wojsku

 O zwierztach

 O teciowej

 Komentarze sportowe







 Zabezpieczyć się p...

 Lecznicza siła wody

 Zabiegi solą

 Zapachy

 Biegaj dla zdrowia

 Rozgrzewka i schło...

 Bowling

 Elementy treningu ...

 Regeneracja

 Bieganie

 Składniki Diety

 Rozgrzewka

 Tabela idealnych p...

 Koszykówka - histo...

 Program kształtują...

 Siatkówka

 Program ćwiczeń

 Brzuch

 Hokej na lodzie

 Piękna twarz